Strona główna _________________
Nasz sprzęt - cennik wypożyczenia 2011 _________________
SPŁYWY INDYWIDUALNE _________________
CZARNA HAŃCZA
Spływy jednodniowe
Spływy wakacyjne (zorganizowane)
Sierpniowy weekend (zorganizowany) _________________
ROSPUDA
Spływy jednodniowe
Spływy wakacyjne (zorganizowane)
Sierpniowy weekend (zorganizowany) _________________
BIEBRZA
Spływy kilkudniowe
Kilometraż szlaku _________________
10 patentów na udany spłwy _________________
Poradnik kajakarza _________________
19-DNIOWA WYPRAWA KASI I KACPRA 23.09-10.09.2010
Cz.Hańcza
Rospuda
Netta i Biebrza
Trzy szlaki Suwalszczyzny _________________
Kontakt _________________

Cz.Hańcza

Czarna Hańcza - 19 dniowa wyprawa Kasi i Kacpra

 

Zaczęło się dość spokojnie jak na rozmiary akwenu jakim są Wigry. Bezwietrzna pogoda pozwalała na dość szybkie pokonanie jeziora. Chociaż na samym środku wzmogła się fala to Kasia z Kacprem czuli się jak dzieci w bezpiecznej kołysce. Kolorytu dodawały nurkujące kaczki zapraszające do zabawy "w chowanego".

U ujścia Czarnej Hańczy z jeziora dało się wyczuć lekkie podniecenie moich pasażerów, by po chwili usłyszeć pierwsze odgłosy zachwytu. Wysokie trzciny powiewały na wietrze sprawiając wrażenie "płynącego" krajobrazu, otaczającego nas przez pierwszą część trasy. Upojeni tym wspaniałym widokiem nie omieszkaliśmy zakupić świeżo wypieczonej szarlotki od babuszki, która wraz ze swoimi koleżankami towarzyszyła nam przez kilka kilometrów linii brzegowej. Tego dnia zrobiliśmy 17,5km. Jak się później okazało Kacper prowadził pokładowy dziennik, zapisując codzienny kilometraż, czas spływu i miejsca noclegowe. Nie uznałem tego za normalne zachowanie. Jego lepsza połowa odpowiedzialna była za przygotowanie posiłków, nie wychodząc przy tym na brzeg.

Naprawdę musiało zdarzyć się coś niezwykłego, by zmusić ich do dotknięcia stopą ziemi. Chełpili wodę całymi wiosłami. Pod wieczór rozbiliśmy się w okolicach rzeczki Żubrówki...


                         


Zdecydowanie wszystkich nas urzekła przeźroczystość rzeki. Dzięki niej można było ujrzeć fantastyczną roślinność podwodną. Przy mocniejszym, słonecznym świetle mieliśmy wrażenie płynięcia po zielono-jaskrawym dywanie, tańczącym w rytmie prądu rzecznego. Zafascynowanie światem podwodnym nieco spowolniło nasz spływ, czego plusem są iście albumowe zdjęcia. Również tutejsze ptactwo , chyba obeznane z taką formą turystyki, dało się bez przeszkód fotografować i podpływało na wyciągnięcie wiosła. Nie na darmo szlak ten jest uważany za jeden z najpiękniejszych w Polsce.

                   


Kolejne trzy dni zajęło nam dotarcie do Kanału Augustowskiego. Przez cały ten okres widok rzeki nie uległ zmianie, co nie znaczy, żeby ktoś się nim znudził. Nadbrzeżne lasy dodawały uroku a aż za dobrze zagospodarowana baza turystyczna czyniła spływ łatwym i przyjemnym. Widziałem w oczach kajakarzy smutek kiedy po 70-ciu kilometrach żegnaliśmy się z piękną zielenią Hańczy, ale przed nami był kolejny ciekawy odcinek...

                         


Kanał Augustowski przywitał nas niemiłym zaskoczeniem - remontem trzech, pierwszych śluz. Konieczność przenosek nie jest tym co kajaki lubią najbardziej. Moje podbrzusze do tej pory nawet nie draśnięte po niewymagającej rzece teraz przetarło się kilkakrotnie po wysokich skarpach. Swoją drogą nikt z organizatorów utrudniania spływu nie pomyślał o dogodnych miejscach do wodowania. Zdziwiło mnie , że nie zraziło to moich towarzyszy. Mieszczuchy zdawały się być uradowane faktem, że coś się dzieje, więc poszło nam nader szybko.

                         


Następny dzień nie rozpieszczał słońcem. Ciągły deszcz doprowadził fartuchy do przemoknięcia i wymusił nieplanowany przystanek. Przygarnięci przez Pana Grzegorza na prywatną działkę zachwycaliśmy się pięknym widokiem jeziora Mikaszewo. Jakże zupełnie odmienny krajobraz towarzyszy jeziorom na tym odcinku. W przeciwieństwie do skomercjalizowanej Czarnej Hańczy, brzegi nie są zagospodarowane. Będąc otoczonym lasami jezior: Krzywe, Paniewo czy Orle mogłoby się zdawać, że jest się samemu na świecie. Z kolei dystanse kanałowe pomiędzy nimi, przypominają amerykańską "route 66". Sprawiają wrażenie niekończących się leśnych tuneli ze wspaniałymi obrazami otaczających ich lasów odbijających się w stojącej wodzie.


                         


Po dwóch dniach śluzowania dotarliśmy do Augustowa, gdzie miał się zakończyć pierwszy etap naszej podróży. Jednak nim dotarliśmy do miejsca odpoczynku stoczyliśmy walkę z żywiołem na jeziorze Necko. Trzeba się napocić, by przedostać się na drugi brzeg przy falach jakie sprawia wietrzna pogoda. Co chwilę, do środka wlewało mi się kilka litrów zimnej wody. Przyjemne uczucie, choć Kasia z Kacprem byli odmiennego zdania. Tak naprawdę był to jedyny moment na całym szlaku wymagający czegoś więcej niż wpatrywania się w piękno flory i fauny.


                         



>> czytaj dalej wyprawa Kasi i Kacpra - Rospuda >>

e-mail: biuro@campa.pl

GSM: 505 118 228

GSM: 507 142 102

fax: (87) 643 00 85


InteliMedia - strony internetowe © 2005 Campa.pl Pozycjonowanie stron - Art4Web
spływy kajakowe