|
|
 |
| Rospuda |
 |
Rospuda - 19 dniowa wyprawa Kasi i Kacpra
Po krótkim odpoczynku w Augustowie skontaktowaliśmy się z Radkiem - moim szefem. Zdawał się być podejrzanie miły dla swoich podopiecznych, ale co zrobić, taki się już urodził. Budzi facet sympatię i tyle! Widać było, że znalazł z załogą wspólny język i odpowiadało im wzajemne towarzystwo. Niestety podczas transportu z Augustowa do źródeł Rospudy, byłem na przyczepce i nie słyszałem o czym gaworzą.

Dotarliśmy do początku naszego drugiego etapu - jeziora Czarnego. Ujście Rospudy rozpoczynała betonowa rura, którędy prowadziła droga zdecydowanie jednopasmowa. Po pierwszych dwóch dniach mordęgi (czyt. urozmaiconej płyciznami, kamieniami, niskimi kładkami i innymi wszelkiego rodzaju utrudnieniami zwiększającymi zabawę) dotarliśmy do bardziej "swobodnego" odcinka rzeki, w którym dało się już wyprostować wiosło. Wówczas rozpoczął się etap trzcin utrzymujący naszą prędkość na zabójczym, stałym poziomie 2km na godzinę. Olbrzymie trawiska tworzące labirynt, ograniczające zasięg wzroku, przetasowane wąskim korytem wody zdawały się nie mieć końca. Nie było również ucieczki przed deszczem zaskakującym nas każdego dnia. Szuwarowa rzeczka przeistaczała się powoli w bystry potok jednak muchy w nosie i robale w kłach nadal były nieodzownym elementem. 10-go dnia podróży, w rejonie Kotowiny, kajakarze zdecydowali, że będą odpoczywać. Z jednej strony fatalna pogoda nie pozwalała na spływ, z drugiej specjały lokalnej kuchni nakładały obowiązek uraczenia podniebienia czymś innym niż chińskie zupki. Regionalne kartacze, soczewiaki, baby ziemniaczane oraz zsiadłe mleko i domowe pierogi z kurkami obligowały do zapamiętania tego miejsca do końca życia.
Po trzech dniach pobytu na Rospudzie przyzwyczaiłem się do bliskich spotkań z głazami i konarami drzew, które pojawiały się gdy było już za późno na jakąkolwiek reakcję. Choć skończył się slalomowy charakter rzeki na brak rozrywki nie można było narzekać. Częste bystrza, którym o dziwo zawsze towarzyszyły zwisające gałęzie podnosiły umiejętności Kasi i Kacpra. Momentami rzeka przyspieszała niczym wartki, górski strumień, by po chwili wpaść do jeziora dając chwilę odpoczynku.

Przepłynięcie Rospudy zajęło nam 5 dni i zakończyło się jakże znaną nam walką z żywiołem na jeziorze Necko. Bez znaczenia była już mała burza uświadamiająca, że nie ma rzeczy nieprzemakalnych. Po dotarciu do portu w Augustowie i wysuszeniu ubrań ruszyliśmy w ostatni etap spływu. Na horyzoncie widniała Biebrza i Narew - przed nami "jedyne" 90km trasy.
>> czytaj dalej wyprawa Kasi i Kacpra - Netta i Biebrza >>
e-mail: biuro@campa.pl
GSM: 505 118 228
GSM: 507 142 102
fax: (87) 643 00 85
|
|
 |
|